środa, 11 maja 2016

Od Nicolasa Cd. Nastia

Zmierzyłem dziewczynę wzrokiem. Miała na sobie za dużą koszulkę, której koloru rozpoznać się nie dało pod warstwą brudu, oraz czarne spodnie do kostek. Uśmiechnąłem się delikatnie pod nosem.
- Nicolas Willow - odparłem i uniosłem jej dłoń, składając na niej delikatny pocałunek.
Dziewczyna spuściła wzrok na swoje buty.
- Przepraszam Cię najmocniej, jednak obowiązki mnie wzywają. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się zobaczymy - posłałem jej ostatnie spojrzenie i szybkim krokiem skierowałem się do sali tronowej, gdzie znalazłem swojego ojca w towarzystwie kilku strażników.
Ojciec wymamrotał coś pod nosem, marszcząc brwi ze zniecierpliwieniem.
- Wreszcie - wzniósł ręce ku niebu i podszedł do mnie. - Wyjeżdżamy za chwilę. Mamy spotkać się z pewną rodziną szlachciców, którzy hodują jedne z najlepszych koni w królestwie. Potrzebujemy kilku specjalistów, więc wysłaliśmy dzisiaj gońców, aby ich sprowadzili - wyjaśnił, a ja przypomniałem sobie brunetkę, na którą wpadłem dzisiaj na korytarzu.
- Jak się nazywają? - spytałem, jednak ojciec odesłał mnie z tym pytaniem do jednego z gońców stojących w kącie sali.
Zaczął wymieniać mi imiona i nazwiska. Niektóre kojarzyłem, a inne tylko czasem obiły mi się o uszy.
- Oraz Nastia Delavega.
Spojrzałem się na niego zdziwiony. Nastia? Tak miała na imię brązowooka.
- Pani Delavega? - powtórzyłem, a on tylko skinął głową i wrócił do swoich obowiązków.
Na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech, kiedy przez drzwi wejściowe, wśród wielu innych osób, pojawiła się Nastia.
Podszedłem do niej i przywitałem się.
- Czyli jednak spotykamy się szybciej niż planowałem - rzekłem cicho, aby nikt nas nie usłyszał.
- Książę planował?
- Mów do mnie Nicolas, dobrze? I tak już wystarczająco dużo osób zwraca się do mnie Panie, albo Książę. - kąciki moich ust uniosły się lekko do góry.
- Dobrze, więc... Planowałeś to? - spytała marszcząc brwi.
- Możliwe - wywróciłem oczami.

< Nastia? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz