sobota, 14 maja 2016

Od Nastii CD Nicolasa

Jak dobrze, że mieszkam blisko posesji króla. Pobiegłam się szybko przebrać, bo w końcu skończyłam pracę.
Związując koński ogon usłyszałam jak ktoś wypowiada moje imię.
- Nastia, chyba Cię wzywają - rzekł Rico wchodząc mi do pokoju.
- Kto ? - zapytałam zdziwiona.
- Goniec króla.
Otworzyłam szeroko oczy. W moich myślach pojawił się scenariusz, że ich konie zostały źle podkute.
Po sekundzie dotarło do mnie, że muszę iść.
Goniec zaprowadził mnie przed drzwi sali tronowej gdzie stali już inni wybrani.
Oby tam nie było Nicolasa... proosze. - odezwała się moja podświadomość.
Gdy drzwi zostały szeroko otwarte zobaczyłam Nicolasa z szerokim uśmiechem na twarzy.
To było zaplanowane !
Książe podszedł do mnie i rzekł:
- Czyli jednak spotykamy się szybciej niż planowałem - bardzo śmieszne...
- Książę planował ? - zapytałam grzecznie.
- Mów do mnie Nicolas, dobrze ? I tak już wystarczająco dużo osób zwraca się do mnie Panie, albo Książę - gdy to usłyszałam lekko się zdziwiłam, że chce abym mówiła do niego po imieniu.
Po chwili zastanowienia poprawiłam się.
- Planowałeś to ? - spytałam marszcząc brwi.
- Możliwe - odpowiedział wywracając oczami.
- Bardzo zabawne, serio - udałam lekko obrazoną.
Po chwili ciszy usłyszałam głos króla.
- Zostaliście wezwani, gdyż jesteście specjalistami od koni. Udamy się do szlachetnej rodziny, która hoduje jedne z najlepszych koni w całym królestwie.
Ja wszystko rozumiem... weterynarz i hodowca. Zgadza się są specjalistami ale po jaką cholere im kowal ?! Jeszcze na dodatek dziewczyna.
- Możesz mi powiedzieć dlaczego akurat ja zostałam tutaj wezwana, a nie ktoś inny ? - zapytałam Nicolasa.

< Nicolas ? ... Brak weny tak jakoś ;-; >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz