- Rodziny się nie wybiera - wzruszyłam tylko ramionami.
Zaśmiałam się cicho widząc jak Michael próbuje zignorować natarczywe spojrzenie Amelii. Chyba nie wywarła na nim dobrego wrażenia. Podczas naszej krótkiej rozmowy zdążyłam zrozumieć, iż jest dość... nachalna. Ale jest również bardzo zabawna i empatyczna.
- Wcale nie jest taka zła - szturchnęłam go prawie niedostrzegalnie łokciem.
- Mhmm... - brunet wzniósł oczy ku niebu i wymamrotał coś jeszcze.
Złożyłam ręce w koszyczek patrząc na króla i królową tańczących na parkiecie. Prezentowali się naprawde wspaniałe. Mój ojciec - wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna, oraz moja matka, drobna istota, która wygląda jakby miała się zaraz rozpaść w ramionach swojego męża.
Z zamyślenia wyrwał mnie nagły głos obok mnie.
- Zatańczysz ze mną? - Michael wyciągnął rękę w moją stronę. Uśmiechnęłam się szeroko i położyłam swoją dłoń na jego, a następnie razem poszliśmy na środek sali. Brunet objął mnie w talii, a po chwili rozpoczął się nowy utwór.
Kątem oka zauważyłam dociekliwe spojrzenie mojego brata i całej reszty sali, jednak zignorowałem to i skoncentrowałam się na ruchach, aby przypadkiem się nie przewrócić.
< Michael? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz