sobota, 14 maja 2016

Od Catherine Cd. Michael

Spóściłam wzrok. No tak, przecież on też ma rodzinę.
- Oczywiście - powiedziałam cicho - Dziękuje za spędzony czas - wyminęłam mężczyznę i wróciłam do zamku. W drodze towarzyszył mi Pesso, za co byłam mu bardzo wdzięczna, gdyż nienawidzę zostawać sama.
Przeszłam przez ogromne korytarze, w końcu docierając do swojego pokoju. Weszłam do środka. 
Moje pokojówki przygotowały mnie do snu, a następnie wyszły życząc dobrej nocy. Uśmiechnęłam się tylko i położyłam do łóżka ściśle otulając kołdrą.
Następnego dnia obudziłam się z samego rana, ponieważ dziś odwiedzić nas mieli przedstawiciele kraju północy - Walii. Przygotowania do tego dnia trwały od tygodni, ale na szczęście wszystko było już gotowe i mogliśmy tylko czekać.
Równo o dwudziestej wyszłam z pokoju kierując się do Sali Balowej, w której mieliśmy przyjąć gości. 
Kiedy przekroczyłam próg pierwsze co mogło zachwycić zapach - w powietrzu unosił się delikatny aromat lawendy. W oczy następnie rzucił się wystrój. Zgodnie z Północną tradycją sala musiała zostać udekorowana na złoto i fioletowo, co w ich kulturze oznaczało bogactwo i uczciwość. Ubrała w ciemnofioletową suknię ze złotymi wzorkami oczekiwałam na przybycie gości. 
Stanęłam na środku sali, a tuż obok mnie mój ojciec, matka i Nicolas.
Po chwili drzwi otworzyły się i z szerokim uśmiechem na ustach do sali weszła rodzina królewska Walii.
Podeszli do nas i przywitali się komplementując wystrój. Podeszła do mnie wysoka, rudowłosa dziewczyna. Dowedziałam się, iż nazywa się Amelia i jest jedną z córek naszych gości. Była bardzo sympatyczna i chciałam porozmawiać z nią trochę dłużej, jednak poczułam jak ktoś obejmuje mnie w talii i ciągnie na parkiet. 
Zatrzymaliśmy się dopiero na środku sali, a ja mogłam przyjrzeć się mojemu porywaczowi. Naprawdę, Nicolas?
Pokręciłam głową z dezaprobatą i rozejrzałam się po sali. Przy jednej ze ścian ujrzałam Michaela bacznie pełniącego swoją słóżbę. Uśmiechnęłam się widząc to. Nasz kraj potrzebuje więcej ludzi, tak przykładających się do swojej pracy.

< Michael? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz