czwartek, 12 maja 2016

Od Lauren

Biegłam. Biegłam przed siebie. Było dopiero południe, a ja już ominęłam mury zamku, w którym się znajduje. Lepiej dla mnie. Jestem sama wśród drzew. Piękne uczucie. Skakałam właśnie po drzewach, z radością. Jak małe dziecko. "Nie wierzę, ze tyle ominęłam, będąc w tym zamknięciu", pomyślałam, po czym zeskoczyłam na ziemie. Ponownie biegłam, omijając przeszkody, lub nad nimi skacząc. Jak bym się gdzieś śpieszyłam. Zatrzymałam się dopiero przy jakimś jeziorze. Położyłam się na trawie i spojrzałam w niebo. "Piękny dzień". Wstałam i dotknęłam wody. Letnia. Bez namysłu weszłam do niej, w biegu. Od razu przeszły mnie dreszcze. Pierwszy raz czułam coś takiego. W końcu na powierzchni, jestem dopiero z trzy dni. I jest wspaniale! Położyłam się na tafli wody i patrzyłam w niebo. Oddychałam szybko, jednak przez kilka sekund. Potem wszystko było spokojnie. Usłyszałam czyjeś kroki, a potem plusk wody. Szybko się podniosłam. Zobaczyłam jakąś postać, która zaczęła płonąć.
Do moich uszu dochodzi dźwięk budzika. Leżę bez ruchu na łóżku, by potem poduszką zwalić to okropne urządzenbie, które zmuszało mnie do wstania. Budzik ląduje na ścianie, rozwala się, a ja przewracam na drugi bok. Niestety moje łóżko nie jest długie i uderzam głową w ścianę. Jęcze, po czym podnoszę się do siadu.
Gdy jestem już obudzona, a moim śniadaniem stały się zwykłe kanapki, ubieram się w czarne leginsy, białą koszulkę na ramiączkach oraz luźną fioletową bluzkę z białym angielskim napisem. Wychodzę i czuję dosyć zimny chłód powietrza, który przeszywa moje ciało. Idę w stronę stajni, gdyż od siódmej rano mam za zadanie oporządzić kilkanaście koni, na jakieś tam polowanie. Im szybciej się z tym uwinę, tym szybciej odpocznę na sianie i się prześpie.
Wyczyściłam i nakarmiłam już pięć koni, jednego odrobaczyłam, a drugiemu podałam zastrzyk. Na razie to było wszystko, jednak co jakiś czas przychodzili nowi z końmi. 
Niosę wodę w wiadrze, którą wzięłam ze studni. Nagle drzwi do stajni się otwierają, a ja wlewam wodę do picia koniom. Nie odwracam się. Do stajni wchodzi człowiek z koniem. Słyszę jego tupot. 
- To ty jesteś stajenną? - w tym tonie głosu wyczuwam jakby zdziwienie. Coś nie pasuje? Nadal się nie odwracam, gdyż zaczynam sprzątać po koniach,
- Tak - odpowiadam. - Zostaw konia w wolnym boksie, zaraz się nim zajmę - dodaję.

<Ktoś z koniem?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz