sobota, 14 maja 2016

Od Catherine Cd. Michael

Patrzyłam się nieobecnym wzrokiem na plecy odchodzącego strażnika. Kiedy drzwi się zamknęły, a wszyscy prócz mojego brata opuścili pokój, Nicolas złapał moją rękę dokładnie lustrując mnie wzrokiem.
- Nic ci się nie stało? - spytał siadając na krześle obok łóżka.
- Wszystko ze mną dobrze - powiedziałam twardo, a następnie przeniosłam wzrok na okno. Wydałam z siebie zmęczone westchnienie, kiedy chłopak zaczął opowiadać mi o aktualnym stanie państwa. Nicolas przejmie niedługo władze, więc uznał, że będzie opowiadać mi o każdym, nawet najmniejszym, szczególe dotyczącym kraju. Wywróciłam dyskretnie oczami, tak, aby nie zauważył. W zasadach królestwa każda zniewaga rodziny królewskiej była karalna. Ja akurat zazwyczaj dostawałam tylko pouczenie, choć i tak prawie zawsze odnosiłam się z szacunkiem do każdego obywatela.
Po kilku godzinach wypisali mnie ze skrzydła szpitalnego i mogłam wrócić do pokoju.
Przechadzając się ogromnymi korytarzami ujrzałam w oddali ciemną sylwetkę zbliżającą się w moją stroną. Moje ciało przeszedł zimny dreszcz, do chwili, kiedy promień bladego światła doszedł również do nieznajomego. Był to brunet, na którego dość często wpadam.
- Księżniczko - skłonił się delikatnie.
Uśmiechnęłam się machając ręką, aby się podniósł.
- Ne trzeba - odparłam i podeszłam bliżej - Nie zdążyłam się przedstrawić. Catherine Willow. Chciałam jeszcze raz serdecznie podziękować za godziwe wypełnienie swojej służby. Czy zgodziłbyś się wybrać ze mną na spacer w podziękowaniu? 

< Michael? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz